środa, 16 listopada 2016

Ani dbaj o strzały...

Trzecia z bram. Litera Gimmel, rzymska trójka i grecka gamma.

VERB. D.SUM C.S.T. ARCAN.

VERBUM DIMISSUM CUSTODAT ARCANUM - Zagubione słowo kryje tajemnicę

Viator zbliża się do ufortyfikowanego mostu na rzece. Nad nim, z chmur, wychyla się postać nagiego mężczyzny z napiętym łukiem i kołczanem (pustym, bądź- w wersji LCF- zawierającym jedną strzałę).


Rycina która stanowiła dla mnie niemałe wyzwanie. Biorąc rzeczy wprost- nie ma tu żadnego widocznego odniesienia do którejkolwiek z kart tarota. Jeśli chodzi o drzewo życia (czy- drzewo sefirot) również trudno znaleźć proste odniesienia. Jeśli nasza droga szła z Malkuth przez Yesod, to stoją przed nami trzy drogi. Wybierając, zgodnie z przekazem, ścieżkę lewej ręki powinniśmy teraz natrafić na Hod- sefirotę chwały i majestatu, tymczasem patrząc na rycinę trudno znaleźć jakikolwiek ślad tych cech. Pewnym punktem zaczepienia jest interpretacja drzewa sefirot jako mapy ludzkiego ciała. Według tej interpretacji Malkuth to usta (gest milczenia u rycerza), Yesod to genitalia (pustelnik i mnisia wstrzemięźliwość), a dwie kolejne, bliźniacze sefiroty- Hod i Netzah- to lewa i prawa stopa- czyli wędrówka. Rzeczywiście- ilustracje do trzeciej i czwartej bramy dotyczą wędrówki, przemieszczania się, z postacią błazna (czy głupca) w roli Viatora.

Netzah- to uczucie, czysta, nieokiełznana energia. Hod- to rozum który ową energię porządkuje, nadaje jej pojmowalne kształty. Trywializując: z mglistych, ulotnych uczuć formułuje zrozumiałe, uchwytne słowa. Jeśli przyjąć, że świat jest emanacją absolutu od którego promieniowanie schodzi w dół, a po drodze jest filtrowane przez kolejne sefiroty, to idea pozostająca jeszcze w formie nienazwanej w Netzah kiedy dociera do Hod zostaje określona, ujęta w słowa. To pierwsze z ogniw łańcuszka łączących rycinę z Hod- łacińska maksyma wyraźnie odwołuje się do słów.

Hod jest również sefirotą modlitwy, rozumianej jako bezwzględne podporządkowanie się woli boskiej. Podczas gdy Netzah- jako energia- pokonuje przeszkody. Hod poddaje się ich wymogom. Odpowiada jej postawa wytrwałego, spokojnego (chciałoby się powiedzieć "żydowskiego") cierpienia w zgodzie na wyroki opatrzności.

Wędrowiec spotyka na swojej drodze przeszkodę- jest nią rzeka. W symbolice europejskiej- symbol przejścia. Przekroczenie rzeki, przejście na drugą stronę jest jedną z najczęstszych metafor śmierci. Czy będzie to Styks czy Jordan- nie ma to wielkiego znaczenia. W drodze do oświecenia koniecznym jest, aby adept w jakiś sposób umarł. Dla świata, dla ludzi, dla ego- w różnych religiach i w różnych rytuałach przejścia różnie jest to opisywane. Żeby iść dalej, adept musi przekroczyć ostateczną granicę. Pogodzić się ze śmiercią.

Łucznik w chmurach. Realne zagrożenie… bądź realna pomoc. Najbardziej oczywistą interpretacją byłoby odczytanie go jako Kupida, który powinien mieć po jednej ze strzał dla każdego z kochanków, stąd pusty kołczan oznaczałby, że Wędrowiec został skazany na miłość tragiczną i bezsensowną- jego droga byłaby drogą do zatracenia. Ciekawe, ale do bólu pogańskie. Wracając do kręgów judeochrześcijańskich: Hod jest sefirotą wytrwałego cierpienia, które zostaje nagrodzone. Owo cierpienie jest conditio sine qua non rozwoju, a nieustanne doświadczanie przez los ma być jedną z metod samodoskonalenia. Stąd- cytując Hioba

“(...)strzały Boga tkwią we mnie,
moja dusza truciznę ich pije,
strach przed Bogiem na mnie naciera.;”


Ilość strzał może wskazywać na kierunek z którego nadchodzi zagrożenie. O ile jedynka symbolizuje zwykle Boga, o tyle dwójka- jak pisał kanonik Hugo od Świętego Wiktora- jest pierwszą liczbą która zrywa z jednością i jako taka stanowi jej przeciwieństwo, symbol grzechu a więc- szatana. Jeśli uznać “Dziewięć wrót” za utwór satanistyczny (jak chcą tego niektórzy), byłoby to ostrzeżenie dość... nieoczekiwane .